Zjawisko wyparcia i oporu, czyli o dojrzałości słów kilka.

On 31 października 2013 by Katarzyna Papiernik

250px-Structural-Iceberg.svg

 

Cóż  to takiego to straszliwe „wyparcie” na którym zbudowana została współczesna kultura?

Samo pojęcie pojawiło się już podobno wcześniej w koncepcji Harbarta (pisze o tym p. Maruszewski w pamięci autobiograficznej (s. 171), podaję za dziełem dr. Tomasza Witkowskiego t. 1. s. 145).

Freud niemniej jednak na wyparciu zrobił karierę. Nie tylko na wyparciu, jeszcze bardziej na tym, co było wypierane, czyli na popędzie seksualnym. A gwoli jeszcze większej ścisłości należałoby podkreślić, że nie tyle zrobił karierę na stłumionym popędzie seksualnym, co na etycznym usprawiedliwieniu wypuszczania na wolność stłumionego popędu seksualnego, czyli na  ideologii, która sprawiła, że grzech i ludzka słabość, jaką był niekontrolowany popęd, z antywartości stał się wartością.

I tu jest pies pogrzebany.

Tak więc Freud zrobił wyłom w murze, przez który wielu jego następców z podniesionym czołem zaczęło robić wielkie kariery i wielkie fortuny na seksie.

Ale wracajmy do naszych baranów.

Czym jest wyparcie?

Psychoanaliza odpowie na to pytanie: „proces usuwania ze świadomości negatywnych doświadczeń”.  Jak pisała Judith Herman :”Naturalną reakcją na przemoc jest wykluczenie jej ze świadomości”. (Przemoc, uraz psychiczny i powrót do równowagi, za zakazana, dz. cyt. s. 145). W przypadku wyparcia nie mamy kontroli nad tym co i w jakim zakresie wypieramy, a także nie mamy dostępu do zawartości wypartych doświadczeń, treść wyparta staje się tzw. mechanizmem obronnym.

Czym jest tłumienie?

To jest  z kolei próba świadomego zapomnienia o trudnych , traumatycznych wydarzeniach – wiemy jednak o tym co i kiedy stłumiliśmy.

maxresdefaultMechanizmy obronne a przekłuty balonik.

U podstaw terapii odzyskiwania utraconych wspomnień, która wciąż nie traci na znaczeniu również w środowisku katolickim, jest teoria przekłutego balonika: wystarczy dotrzeć do utraconych wspomnień, a niekontrolowalne emocje negatywne towarzyszące tym zdarzeniom, a następnie wyparte i  przez niepoddane kontroli rozumu, „pękną” , wrócą na swoje miejsce, w  sposób automatyczny przywracając równowagę emocjonalną, dojrzałość i integrację psychiczną.

CZY NAPRAWDĘ WYSTARCZY?

Ja osobiście znam wiele osób zakonnych, które całe lata chodzą na terapię i nic to ich w życiu nie zmienia, natomiast jest sposobem na tłumaczenie i usprawiedliwianie swojego grzechu a także na nie wołanie do Boga ze wszystkich sił o uzdrowienie. Wiarę, która może wszystko zamieniamy na OSZUSTWO, żywą wodę ze źródła na cuchnącą maź.

No cóż, skoro to jest tak istotne, to wystarczy skoncentrować się na samym sposobie docierania do naszej przeszłości i  …uwalnianiu wspomnień…

Ukryte mechanizmy manipulacyjne zawarte  w psychoanalizie (skoro psychoanaliza jest oszustwem, to muszą w nich być), zapewniają terapeucie dużą rolę do interpretacji materiału uzyskanego od pacjenta: to terapeuta ma dostęp do wypartych do nieświadomości treści (poprzez obserwację reakcji pacjenta); ponadto terapeuta ma prawo nie tylko do interpretacji tych ukrytych do nieświadomości treści, ale także do wspomagania procesu uwalniania ukrytych wspomnień. Zgodnie z założeniami psychoanalizy bowiem terapeuta, ze strony pacjenta może spodziewać się zjawiska oporu, spowodowanego niechęcią do konfrontacji z faktami o swojej przeszłości.  Ten opór należy więc przezwyciężyć , i to jest miejsce do wielu nadużyć. O karykaturalnych skutkach tych nadużyć napiszę  w oddzielnym poście.

Psychoterapia psychodynamiczna szczególnie w kategoriach oporu pokazuje kryterium dojrzałości człowieka. Jest nim  gotowość do konfrontacji z traumatycznymi doświadczeniami z dzieciństwa. Czyli osoba, która otworzyła się na te wspomnienia jest dojrzała i zintegrowana, a ta, która wciąż je wypiera w dalszym ciągu jest niedojrzała i potrzebuje terapii.

Pamiętajmy jednak o tym, że psychoanaliza jest tylko jedną z wielu systemów psychologicznych, które opisują człowieka w sposób mocno nieścisły i uproszczony. Wśród naukowców pojawiają się już przecież głosy, że bardziej od dzieciństwa na życie dorosłe rzutuje grupa rówieśnicza,  a także, że podświadomości w ogóle nie ma.

Czy  w takim razie każdy prawdziwy intelektualista nie powinien mocno się zdystansować do wszystkich freudowskich paradygmatów, chociaż tak mocno jest nimi nasączona otaczająca nas kultura?

Źr. T. Witkowski, Zakazana psychologia, Taszów 2009, s. 139 -151.

S. Freud, Wstęp do psychoanalizy, Warszawa 2012, s. 7-11.

T. Maruszewski, Pamięć autobiograficzna, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005, s. 171.

Judith Herman ,Przemoc, uraz psychiczny i powrót do równowagi, Gdańskie Wydawnictwa Psychologiczne, Gdańsk 2002.

2 komentarze to “Zjawisko wyparcia i oporu, czyli o dojrzałości słów kilka.”

  • Temi

    Mocno subiektywne. Przecież w religii też jest manipulacja i wpływ na myślenie człowieka, próba jego przekonania.
    Fakt, że nie popieram podziału na dojrzałych i niedojrzałych. Każdy, w każdym momencie życia może potrzebować pomocy psychoterapeutycznej. Wspomnienia gdzieś tam w nas są, co nie znaczy, że potrzebujemy je wyciągać na wierzch. Tu jest dla mnie ten zgrzyt między nerwicami a pytaniem, czy wchodzenie z butami do głowy jest serio potrzebne i czy nie byłoby jakiegoś innego sposobu na pomoc drugiemu człowiekowi..

Trackbacks & Pings

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Pobierz!

    _newsletter
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE