O nadużyciach w psychiatrii. Artykuł Jarka Kefira

On 21 stycznia 2013 by Katarzyna Papiernik
psychiatrykPrawdą jest, że psychiatria to bardzo enigmatyczna dziedzina. Diagnostyka w psychiatrii przypomina raczej grę w totolotka, a potencjalne zaburzenia osoby diagnozowanej to prosta droga do potencjalnych nadużyć i unieszkodliwiania przeciwników politycznych.

Część I – moje wnioski na temat psychiatrii.

Część II – artykuł o coraz większej ilości diagnoz typu “schizofrenia bezobjawowa” znana z ZSRR;

Obszary zdrowia psychicznego zawężają się coraz bardziej – świat stoi coraz bliżej spełnienia scenariusza z Equilibrium.

Moje wnioski:

1. w szpitalu psychiatrycznym nie masz ŻADNYCH praw. Po pierwsze, w momencie podpisania zgody na hospitalizację stajesz się “potencjalnie chorym psychicznie”. Oznacza to, że Twoja opinia nic nie znaczy i nikt Ci nie będzie wierzył, jeśli będą łamane Twoje prawa. Choremu psychicznie się nie wierzy bo przecież mógł to sobie wymyślić, uroić, mógł to mu powiedzieć jakiś “głos z nieba” – prawda? Słowa jednej z pielęgniarek na rzeczową skargę pacjenta: “panie, ja już 20 lat pracuje w tym zawodzie, mi jednym uchem wpada a drugim wypada”.
W każdym szpitalu jest dyrektor, ordynator, rzecznik praw pacjenta itp. Ale musisz wiedzieć, że pisząc oficjalne pismo do którychś z tych podmiotów, Twój lekarz prowadzący może uznać, że jest to objaw “choroby” – schizofrenii, zaburzeń osobowości, zaburzeń zachowania. Może zostać także przypisane urojeniom, bo przecież nikt z personelu przed rzecznikiem praw pacjenta nie potwierdzi takiej skargi. Poza tym – dyrektor szpitala jak i ordynator oddziału ma ustawowo 30 dni na odpisanie na takie oficjalne pismo. Jeśli jesteś w miarę zdrowy, to okres hospitalizacji trwa poniżej 30 dni.
W każdej chwili będąc w szpitalu psychiatrycznym możesz zostać: okradzionym, pobitym, zgwałconym, zamordowanym. Praktyka jest taka, że prokurator wkracza jedynie w przypadku morderstwa na oddziale. Na kradzieże, nawet jeśli złapałeś delikwenta za rękę nie reaguje nikt, jest to tak częste. W przypadku pobicia i gwałtu – rekcja jest tylko wtedy, jeśli osoba która to zrobiła dostała szału i wymaga zapięcia w kaftan bezpieczeństwa lub pasy – zwykłe lub tzw “magnetyczne”. Po 12 godzinach taki delikwent i tak jest odpinany z pasów i może hasać dalej. Zaś gdy nikt z personelu nie widzi pobicia / gwałtu – często jest tak, że personel ma to gdzieś, a w raporcie pisze, że sobie coś uroiłeś i “nie potrafisz nawiązać relacji w społeczności” (pretekst do zwiększenia dawek leków i postawienia diagnozy choroby psychicznej).
Jeśli zgłosisz pielęgniarkom, że jakiś pacjent Ci groził, że zabiera Ci to co masz w szafce – najczęściej usłyszysz: “idź stąd i nie przeszkadzaj nam w pracy (czyli: wypełnianiu stosów bzdurnych papierków), nie będziemy się zajmować takimi bzdurami”.

Więcej

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Pobierz!

    _newsletter
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE