Gestalt – narzędzie formacyjne w ręku okulktystów?

On 25 sierpnia 2017 by Katarzyna Papiernik

Gestalt

Terapię Gestalt zarówno o. prof. Aleksander Posacki SJ jak i p. Robert Tekieli wymieniają jako jedną z niebezpiecznych odmian tzw. „twardego new agu”[1]. Gestalt wyłonił się z ośrodka, który odegrał znacząca rolę w tworzeniu się ruchu New Age, a jest niem Eselon, wspomniany przez dokument Stolicy Apostolskiej „Jezus Chrystus źródło” z r. 2003[2] (więcej w przypisie).

         Warto zaznaczyć, że terapia gestalt jest przez jej twórców uważana za reprezentację nurtu New Agu, o czym pisze wybitny znawca w tej tematyce, Serge Ginger,wymieniając ją jako „najbardziej rozwijającą się na świecie zaraz po psychoanalizie, a tuż przed Rogersem, Analizą Transakcyjną, hipnozą Ericksona, NLP…”[3]. Inspirująca w tym zakresie byłaby również lektura książki: W. Żłobicki, Edukacja holistyczna w podejściu Gestalt: o wspieraniu rozwoju osoby, Kraków Oficyna Wydawnicza „Impuls”, 2008., w której autor m. in. cały rozdział poświęca na badanie korzeni gnostyckich gestalt w filozofii starożytnej a kolejny rozdział mandali, która jak wiemy doskonale dotyka sfery ezoterycznej.

            Odwołam się tutaj również do artykułu pana Igora Pogodina w czasopiśmie „Gestalt” nt.  postmodernistycznych założeń terapii Gestalt, która jego zdaniem jest przeciwieństwem modernistycznej wizji psychoterapii opartej na rozumieniu osobowości jako sztywnego konstruktu. Otóż u podstaw terapii gestalt jest procesualna wizja osobowości, nieodłączna od założeń antropologicznych postmodernizmu w którym dominuje stawanie się i przygodność, a także asensowność. Tutaj warto przytoczyć całą wypowiedź p. Pogodina:”Według mnie i nauka i filozofia i sztuka są niezbędnymi częściami tworzącymi całość, a terapia Gestalt jest mechanizmem konstruktywno – destruktywnym. Tak więc nauka tworzy introjekty, a filozofia i sztuka rujnują je, wyzwalając energię dla tworzenia nowych introjektów. Naukowa część terapii Gestalt ma za cel fiksację pewnego nowego doświadczenia z Self, jego organizację i kontakt z otoczeniem. Filozoficzna i twórcza część składowa  dekonstruują stereotypowe sposoby kontaktu, tworząc związek z  kontekstem sytuacji i podtrzymując zdolność Self do twórczej adaptacji. I tak w nowoczesnej terapii Gestalt wszystkie trzy sfery przenikają się wzajemnie, dopełniają się, ale nigdy się nie łączą wobec tak zasadniczo różnego stosunku wobec aktualnej rzeczywistości”[1] „Podsumowując: w nowoczesnej psychoterapii osobowość jako dość stabilny twór przekształca się w proces organizacji kontaktów w polu i jest organizowana już nie za pomocą struktury, ale za pomocą funkcji, które są realizowane przez nie w trakcie procesu kontaktu ze środowiskiem. Poza kontaktem Self nie istnieje, jak nie istnieją potrzeby, odczucia, wartości, przekonania, wiedza, umiejętności i właściwości” (ostatnie zdanie w sposób jednoznacznie wskazuje powód, dla którego nie da się pogodzić terapii gestalt z chrześcijańskim światem wartości) – i dalej: „W podejściu gestalt znajduje się jeszcze jedna ważna teza – znaczenie figury znajduje się w polu. Teza ta odnosi się do istnienia człowieka w całości: wyłącznie stałe potwierdzenie naszego istnienia ze strony środowiska w trakcie kontaktu z nim pozwala mówić: „Ja istnieję, broniąc się przed perspektywą bycia   pochłoniętym przez silniejszy lęk….właśnie dlatego długotrwała społeczna deprywacja staje się zgubna dla Self”[2].

            Z tych tekstów wynika jednoznacznie, że terapia gestalt ma za cel ukonstytuowanie osobowości zgodnie z postmodernistycznym systemem, czy raczej antysystemem filozoficznym, antropologią i etiologią, dla którego nie istnieją żadne rzeczywistości obiektywne, w tym i świat wartości, wszystko natomiast zostaje zanurzone w nieustannym stawaniu się, byciu przygodnym, zależnym od wielu czynników zewnętrznych (w przypadku terapii gestalt jest to szczególnie oddziaływania środowiska zewnętrznego, bez którego niejako Self przestaje w ogóle istnieć). Człowiek o tak skonstruowanym światopoglądzie jest bardzo podatny na wpływ otoczenia i wszelkich psychomanipulacji, co jest prawdziwym celem tych terapii. Zresztą sama doświadczyłam tego niejako „na własnej skórze”.

Nie muszę chyba tłumaczyć, że stoi to w rażącej sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego, i nie daje żadnej nadziei na ukształtowanie, bądź pogłębienie w pacjencie poddanemu tej terapii trwałego układu wartości. W tej tematyce polecam również inne artykuły p. Pogodina, w tym: Psychopatologia przez pryzmat analizy filozoficzno-klinicznej (Postmodernistyczne spojrzenie na fenomeny kliniczne)[3]

Jak wobec powyższych tekstów wytłumaczyć fakt, że terapeuci Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich na ul. Bednarskiej mają certyfikaty terapeutów Gestalt? Czy osoba kontaktująca się z tym środowiskiem może nie czuć się oszukana, kiedy zamiast pomocy we wzrastaniu w wierze chrześcijańskiej otrzymuje formację zgodną z systemem filozoficznym New Age??


[1]I. Pogodin, Psychoterapia w  epoce postmodernizmu: skupienie się na procesie, Gestalt 1,2 (2009) 69,70, s. 44 (całość 43-49).

[2] Tamże, s. 46

[3]I. Pogodin, Psychopatologia przez pryzmat analizy filozoficzno-klinicznej (Postmodernistyczne spojrzenie na fenomeny kliniczne), czasopismo Gestalt r. 2007, nr 1-2(65/66), s. 15-20.


[1]Osobna kwestią jest akceptacja przez polskie środowiska psychologiczne niesprawdzonych praktyk terapeutycznych, często szalenie toksycznych duchowo. Są one związane z psychologią transpersonalną, technikami wywodzącym się  z ruchu  ludzkiego potencjału czy różnymi wersjami przekształceń religijnych praktyk buddyjskich, jak choćby terapia gestalt” R. Tekieli, Zmanipuluję Cię kochanie, Kraków 2012, s. 31.

[2]Tendencję do zamiennego traktowania psychologii i duchowości przyjął również Human Potential Movement i rozwinął pod koniec lat osiemdziesiątych Esalen Institute w Kalifornii (kolebka terapii Gestalt). Psychologia transpersonalna pod silnym wpływem religii wschodnich i Junga, oferowała podróż kontemplacyjną, w której nauka spotyka się z mistycyzmem. Akcent położony na cielesność i poszukiwanie sposobów ekspansji świadomości i kultywowanie mitów nieświadomości zbiorowej stanowiły zachętę do szukania boga „wewnątrz siebie”. Aby zrealizować swoje możliwości, należy przekroczyć własne „ego”, by stać się bogiem, którym w gruncie rzeczy każdy jest. Aby to uczynić, należało wybrać odpowiednią terapię, medytację, doświadczenie parapsychologiczne, środki halucynogenne. Były to sposoby osiągania „doświadczeń szczytowych” doświadczeń „mistycznych” połączenia się z Bogiem i z kosmosem. Symbol Wodnika został wzięty z mitologii astrologicznej, a następnie zaczął oznaczać pragnienie świata radykalnie nowego. Dwoma centrami, które spełniały rolę początkowej siły napędowej były i w pewnym sensie są jeszcze nadal – Wspólnota-ogród we Findhorn w północno – wschodniej Szkocji i Centrum rozwoju Potencjału Ludzkiego w Esalen nad Big Sur, w Kalifornii,w Stanach Zjednoczonych. Tym, co ożywia New Age jest rosnąca świadomość globalna i świadomość zbliżającego się kryzysu ekologicznego”Jezus Chrystus…. dz. cyt., s. 30-33.

[3]Czasopismo Gestalt, 1(2005) 62 , s. 46.

Katarzyna Papiernik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Pobierz!

    _newsletter
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE