Ad vocem casusu ojca Jacka Krzysztofowicza, dominikaninina z Gdańska

On 18 stycznia 2013 by Katarzyna Papiernik

Ostatnimi czasy głośno zrobiło się o kolejnym odejściu kapłana, tym razem jest to sławny dominikanin. Ogólnie dostępne są jego wyznania, w których ukazuje proces dochodzenia do tej dramatycznej decyzji. Tekst dostępny jest tutaj:

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/wideo-dominikanin-jacek-krzysztofowicz-odszedl-z-kosciola-chce-byc-celebryta_301765.html

Muszę przyznać, że ciśnienie mi skoczyło…

Pozwoliłam sobie kilka słów memorandum, w charakterze riposty. Oto one:

Mam kilka pytań, a zarazem kąśliwych uwag do przedstawiciela gatunku psychologicus terapeuticus i ofiar tego gatunku w tej samej osobie.

Po pierwsze, jest Ojciec typowym przedstawicielem osoby nie radzącej sobie z męskim kryzysem 40-tki, o który musi się potknąć każdy kapłan i o tym jakoś Ojciec w swojej przemowie nie wspomina.

Po drugie. Jestem w stanie zrozumieć to, że życie we wspólnocie może się dać mocno w kość, a jednostki bardziej wrażliwe nie są w stanie spokojnie patrzeć na to, co się dzieje.

Po trzecie, rozumiem, że Bóg na długo może stać się pustką samą w sobie jałową i nic nie wnosząca do życia, nieznośnym ciężarem, od którego chciałoby się uciec.

Po czwarte jestem w stanie zrozumieć to, że się Ojciec po prostu zakochał i w czasie kryzysu duchowego ta nowa rzeczywistość przeciągnęła strunę, a być może nabył nowych zobowiązań w postaci dziecka.

Ale naprawdę nie jestem zrozumieć tego, że ojciec jako dojrzały mężczyzna z niemałą pozycją społeczną mówi o „dojrzewaniu do dorosłości…”, o dojrzewaniu do miłości, o priorytecie dojrzałości osobowej nad dojrzałą duchowością (a to dwie zupełnie odrębne rzeczy), i przyznam, że musi to brzmieć śmiesznie.

I powiem Ojcu coś w sekrecie: przechodzi Ojciec przez klasyczny kryzys kapłański, z którego wielu kapłanów wychodzi , jeżeli ma wsparcie duchowe i po jakimś czasie poczucie sensu, a przede wszystkim namacalne doświadczenie Boga na nowej lepszej płaszczyźnie im się odbudowują (nie bez wielkiego wysiłku oczywiście). Natomiast NIE WYCHODZĄ Z TEGO KRYZYSU CI NIESZCZĘŚNICY, KTÓRZY MIELI PECHA TRAFIĆ W RĘCE PSYCHOLOGÓW. Psycholog współczesny, to pobratymca Freuda, który mówi: Sensem Twojego istnienia jest przyjemność, satysfakcja z tego co robisz i samorealizacja, podczas gdy Jezus mówi: Sensem Twojego życia jest ofiarowanie, życie w postawie daru dla drugiego, dla społeczności, oczywiście dla Boga samego też. I potem, jako konsekwencja, płynąca z tego satysfakcja. Jest różnica? Jest. Bo to oznacza, że masz poczucie sensu nawet wtedy kiedy nie odczuwasz przyjemności. Budujesz swoje życie na trwałym fundamencie niezależnym od kryzysów i nastrojów.

Dla mnie jednoznaczny jest to, że decyzja Ojca o rezygnacji z funkcji przeora dominikańskiego rozpoczęła etap pracy terapeuty oraz drogi do „dojrzewania” do miłości.

Jednym z argumentów podejmowanych przez Ojca są argumenty moim zdaniem niegodne intelektualisty i przywódcy inteligencji Gdańska, tymczasem słyszę jakieś wyznania uczniaka, który recytuje na pamięć podstawowe tezy serwowane w gabinetach terapeutycznych i tanich podręcznikach pseudo formacyjnych. Nie widać z tej przemowy, że Autor to wszystko zinterioryzował. Są więc dwie możliwości, albo oszukuje nas, żeby usprawiedliwić swoją zdradę Chrystusa, albo ktoś mu zrobił klasyczne pranie mózgu.

Jak bowiem zrozumieć wypowiedzi typu: „Wierzę w Boga dorosłości”, czy „Bóg jest po stronie miłości”…, „zaczynam dojrzewać do odkrywania miłości bezwarunkowej”, czy „nie chcę , żeby habit i ołtarz oddzielały mnie od życia”. Trywialność tych truizmów, zaprawdę mnie PORAŻA!!!
.

Jeden komentarz to “Ad vocem casusu ojca Jacka Krzysztofowicza, dominikaninina z Gdańska”

  • Monika

    Nie polecam nikomu terapii u Jacka Krzysztofowicza. Jacek Krzysztofowicz nie jest psychologiem – nie ukończył studiów psychologicznych, terapie prowadzi tendencyjnie, podczas spotkań nagrywa klientów. Jeśli ktoś szuka pomocy, radzę wybrać specjalistę, w moim przypadku sesje u J.K. dały niewiele i teraz muszę odbywać jeszcze raz terapię (tym razem u prawdziwego psychologa). Monika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Pobierz!

    _newsletter
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE