10 sposobów zatruwania duchowości: 1. Psychologia prowadzi do „grzebania się w sobie”, antropomorfizmu i ubóstwienie człowieka…

On 18 stycznia 2013 by Katarzyna Papiernik

Zgubny antropocentryzm, czyli odwrócony przewrót kopernikański. Nie Bóg jest punktem odniesienia, tylko człowiek jest punktem odniesienia dla samego siebie, chorym i lekarzem równocześnie.

I znowu to Słońce zaczyna krążyć wokół ziemi, a nie ziemia wokół Słońca, a przynajmniej tak by chciał współczesny człowiek  – dziecko postmodernizmu. Ja jestem bogiem, czyż to zawołanie nie  epatuje z każdego zakątka naszej cywilizacji?

Jak może małe dziecko pomóc dziecku? Jak może człowiek pomóc człowiekowi bez odwoływania się do Wielkiego Programisty, który zna Instrukcję Obsługi tego ustrojstwa dumnie zwanego człowiekiem….

To rodzic pomaga dziecku rozwiązywać jego problemy i dzięki temu wnosi nową jakość do jego życia. To Bóg przychodzi ze swoim objawieniem i przesłaniem „upside down”, wszystko do góry nogami,  bo jest Kimś Zupełnie Innym od naszych wyobrażeń.

Jaki ma sens… zawężanie się do poziomu człowieka i obracanie się tylko w świecie swoich własnych ułomnych myśli, skoro nie ma to żadnych szans powodzenia.

Jednym z podstawowych kłamstw psychoterapii jest zasada, że samo poznanie przyczyny patologicznych zachowań jest w stanie uleczyć zranienia. Przykładowo jeżeli moja mama była apodyktyczna, to ja mam skłonność do zachowań submisyjnych.  Ok. W  żmudnym procesie terapeutycznym nieustannego analizowania swoich zachowań wiem już doskonale, kto jest winny i odpowiedzialny za moje popaprane życie że jest to mama. Ale , czy przez to, że wiem jak reaguję i dlaczego, zaczynam reagować inaczej?

Takie myślenie jest groźne z kilku powodów, ale o tym w kolejnych wątkach.

Mac Milian w książce „Freud oceniony” opisuje dokładnie proces terapeutyczny, który pretendując do miana obiektywnego jest w rzeczywistości nakręcaniem spirali subiektywności, z której w rzeczywistości ani terapeuta, ani pacjent nie są w stanie się wyzwolić. Jak to działa?

W założeniach psychoanalizy jest teza, że pacjent poprzez nieodkryte pokłady podświadomości czy nieświadomości nie jest w stanie OBIEKTYWNIE ocenić swoich zachowań i motywacji. Przekonanie to pozwala więc terapeucie rozstrzygać o „prawdziwości zachowań i motywacji” pacjenta, a także doprowadzanie go poprzez proces terapeutyczny do odkrycia „Prawdy” uprzednio odkrytej już przez terapeutę…

No dobrze, idąc za ciosem, zastanówmy się w takim razie na jakiej podstawie terapeuta wysuwa taką diagnozę, że załóżmy pacjent ma to, czy tamto poukrywane w podświadomości. I oczywiscie jakie jest prawdopodobieństwo, że terapeuta postawi w warunkach terapeutycznych, czyli sztucznych diagnozę nieomylną…

Szczerze?

Prawdopodobieństwo postawienia prawidłowej diagnozy moim zdaniem nie sięga więcej niż 10-20%. Moim zdaniem.

Jeden z moich znajomych psychologów twierdził, że pomaga 50% ludzi, inny z kolei twierdził, że tak naprawdę nie ma w psychologii „twardych metod” i „zasad”: to nie matematyka. Nawet wyniki testów poszerza się o wywiad personalny, a ostateczne rozwiązania wciąż są jakby poza naszym zasięgiem. Wiedział o tym Jung, który pacjentom stawiał horoskopy, wie każdy formator, który mając dużo  doświadczenia podchodzi do formowanego z większą pokorą, a mając go mało natychmiast znajduje jakieś przystające najbardziej  schematy…

Pan dr Tomasz Witkowski twierdzi, że to jest około 30%, co nie zmienia faktu, że i  tak nadużyć jest bardzo dużo.

Mac Millian idzie jeszcze dalej i całkowicie się tutaj z nim zgadzam: pacjent zaczyna mówić to, co psychoterapeuta chce usłyszeć, a to już całkowicie przekreśla jakiekolwiek szanse na obiektywizm…. Odsyłam do książki: warto postawić znak zapytania sobie i innym, zgodnie z zasadą: kto pyta nie błądzi. (McMillian, Freud Oceniony. Analiza krytyczna dzieła, 2007 Kraków, i nie tylko)

Tak więc, pozostajemy w kręgu ludzkiej myśli i nakręcającej się spirali subiektywności.  Pacjent ma ukryte w podświadomości złoża zranień i niechcianych emocji, których nie może odkryć. Pomocą jest mu terapeuta, który też z dużą dozą prawdopodobieństwa jest poraniony, ponadto dysponuje bardzo niedoskonałym ludzkim poznaniem i obserwacją zachowań bądź wypowiedzi pacjenta, co jednak ma niewiele wspólnego  z przeniknięciem nawet do świata rzeczywistych myśli pacjenta, a przecież nawet stąd do tzw. OBIEKTYWIZMU jest jeszcze baaardzo długa droga…

Podsumowałabym to tak: Bóg zna mnie tak, jak nikt, ponieważ mnie stworzył i wie, jaki był Jego zamiar względem mnie, w jaki najlepszy sposób mogłabym wszystkie dane mu przez Niego słabości i predyspozycje wykorzystać.

Ponadto, Bóg mam moc uzdrowić moje zranienia w jednej sekundzie, ponieważ stworzył mnie i może stworzyć mnie na  nowo.

Terapeuta natomiast wie to, co powiedział mu Freud, który nie uzyskał żadnego sukcesu w swoich terapiach, podobnie Jung. Ponadto pokłócili się przy pierwszej wspólnej podróży próbując interpretować nawzajem swoje sny.

Wypowiedz się na forum. KONIECZNIE!

P. S. Bibl.

5 komentarzy to “10 sposobów zatruwania duchowości: 1. Psychologia prowadzi do „grzebania się w sobie”, antropomorfizmu i ubóstwienie człowieka…”

  • Darth_Ennui

    No dobra, psychologia nie ma 100% skuteczności. A religia? Wystarczy, że pójdę do księdza i od razu będę szczęśliwy?

    Wątpię.

    • Katarzyna Papiernik
      znakpustyni

      Witam,
      Człowiek jest istotą myśląca samodzielnie i wolną. Nic wiec nie dzieje się w nim samoistnie, jak za naciśnięciem przycisku w automacie z kawą. Rozwój człowieka jest długotrwałym, żmudnym procesem, i z konieczności musi stać za tym wysiłek.
      Różnica pomiędzy religią a psychologią jest taka jak pomiędzy naprawą samochodu w warsztacie samochodowym, a więc przez człowieka, który go skonstruował, a próbą pomagania samej maszyny maszynie.
      Żeby otrzymać pomoc trzeba prosić kogoś, o większym potencjale, potężniejszego, wtedy jest nadzieja na uzyskanie pomocy satysfakcjonującej.

  • Andabata

    „Prawdopodobieństwo postawienia prawidłowej diagnozy moim zdaniem nie sięga więcej niż 10-20%. Moim zdaniem.”

    No to poważna sprawa!

    • Katarzyna Papiernik
      znakpustyni

      Tak się składa, że mam możliwość samodzielnego szacowania wyników działania terapeutycznego psychoanalizy ze względu na moje bogate osobiste doświadczenie w tym zakresie. Podaje również inne niezależne źródła. Natomiast wydźwięk emocjonalny Pani wypowiedzi świadczy również o tym, że jest pani bardziej zaangażowanym wyznawcą niż chłodnym, poszukującym prawdy umysłem naukowym…

  • Piotr

    Tak brzmią osoby hołdujące erze wodnika tzn psychologiczne ( czyli pseudonaukowe, magiczne) uwiedzenie trwa! Psychologia i świeckie terapie (np 12 kroków) robią wiele nieodwracalnych szkód.

    Sakramenty i zawierzenie się Jezusowi oraz Maryi dają pełne uzdrowienie.
    Zapraszam do Częstochowy w każdą pierwszą sobotę miesiąca na godz 17.00
    Po wysłuchaniu świadectw porzucisz wszelkie „uzdrowieńcze praktyki”.

    http://bractwokrolowejpolski.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Pobierz!

    _newsletter
Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE